|
Dawno, dawno temu, w czasach, których prawdopodobnie nie pamiętają już dzisiejsi urzędnicy przedsiębiorstw tak prywatnych, jak i państwowych, praca biurowa była cięższa niż dziś, także fizycznie, i bardziej stresująca. Błąd w przepisywaniu dokumentu oznaczał zazwyczaj konieczność rozpoczęcia pracy od nowa. Brzydkie i niewygodne meble biurowe obniżały komfort pisania do zera, twarde klawisze maszyn męczyły i obijały palce, a słabe natężenie światła z lichych żarówek w ciężkich lampkach psuło wzrok.
Dziś rzadko kiedy wyrazy takie jak przebitka (cieniutki papier, dzięki któremu możliwe było napisanie jednocześnie nawet 10 egzemplarzy dokumentu), tipeks (papierek, który po umieszczeniu w miejscu, gdzie popełniono błąd i uderzeniu jeszcze raz w klawisz maszyny usuwał błąd pozostawiając puste miejsce), kalka czy dalekopis (teleks) wywołują w naszym umyśle skojarzenie z konkretnymi materiałami, czy urządzeniami. Trudno uwierzyć, że jeszcze kilkanaście lat temu przedmioty kryjące się pod tymi nazwami były w codziennym użyciu i ułatwiały życie tym, którzy wykonywali prace biurowe jeszcze przed nadejściem ery komputerów, internetu i drukarek laserowych.
Obecnie maszyna do pisania jest traktowana raczej jako eksponat w stylu retro niż przydatne urządzenie. Faks zastąpił z powodzeniem teleks. Kalka przydaje się już tylko artystom i architektom, a przebitka i tipeks odeszły na zawsze do lamusa. (Chociaż zdarza się niekiedy, że firmy oferujące wszystko do biura, których asortyment jest wyjątkowo bogaty, mogą nam zaoferować na przykład najnowszą maszynę do pisania, czy komplet kalek).
|